Administrator 82 artykuły
SPONSORED ARTICLE
FEATURED ARTICLE

Related Articles

Podziel się Zgłoś naruszenie

Święty Józef - święty ojczym Jezusa mówiący Bógu TAK - artykuły

  • Dodane przez Administrator
  • 19 marca 2012 22:09:22 CET
  • 0 komentarzy
  • 4 210 obejrzeń
Wielka dyskrecja, z jaką Józef wypełniał misję powierzoną mu przez Boga, jeszcze bardziej uwydatnia jego wiarę, która sprawiała, że zawsze wsłuchiwał się w głos Boga i starał się zrozumieć Jego wolę, aby całym sercem i ze wszystkich sił być jej posłusznym.

Mistyczna wizja

GEERTGEN TOT SINT JANS

"Boże Narodzenie", olej na desce, 1484-1490
National Gallery, Londyn

 

Powiększenie Brygida Szwedzka, żyjąca w XIV wieku święta, miała prywatne objawienie. Ujrzała Matkę Bożą adorującą swego narodzonego przed chwilą Syna. Od Nowonarodzonego bił tak niewyobrażalny blask, że nawet słońce nie mogłoby się z nim równać. Blask świecy, którą trzymał w ręce św. Józef, stał się zupełnie niewidoczny.

Obraz Geertgena jest ilustracją tej wizji. Św. Józef ze świecą stoi po prawej stronie, za plecami Matki Bożej. Po lewej stronie kompozycję zamykają anioły oraz wół i osioł, zaglądające do żłóbka. Na twarzach Maryi i aniołów odbija się Boży blask.

Dzieło holenderskiego artysty przedstawia jednak także inną wizję. Na drugim planie widoczny jest rozświetlony nadnaturalnym blaskiem anioł, zwiastujący pasterzom narodzenie Mesjasza. Poniżej widać niewielkie, ciemne sylwetki pasterzy zasłaniających oczy. Już wkrótce podążą do stajenki.

Jednocześnie obraz jest wizją artystyczną nowego spojrzenia na świętość i dostojeństwo. Średniowieczne obrazy przedstawiające Świętą Rodzinę kapały złotem. Święte osoby przedstawiano w drogich strojach. Ich głowy albo nawet całe sylwetki malarze otaczali aureolami. Obraz Geertgena też powstał w średniowieczu, ale próżno byłoby szukać na nim atrybutów bogactwa. Najświętsza Maryja Panna i święty Józef noszą ubogie szaty, a Dzieciątko jest zupełnie nagie. Artysta postanowił też zrezygnować z malowania aureoli.

Ta wizja odpowiadała nowej pobożności, kształtującej się u progu odrodzenia. Obraz na pewno się podobał. Uczeni podejrzewają, że pierwotnie był częścią jakiegoś poliptyku ołtarzowego, który ktoś rozmontował, by zabrać to urocze dzieło do swojego domu.

 

Św. Józef - człowiek wiary i modlitwy

1. Pojutrze, 19 marca, będziemy obchodzili uroczystość św. Józefa, oblubieńca Najświętszej Maryi Panny i patrona Kościoła powszechnego. Wielka dyskrecja, z jaką Józef wypełniał misję powierzoną mu przez Boga, jeszcze bardziej uwydatnia jego wiarę, która sprawiała, że zawsze wsłuchiwał się w głos Boga i starał się zrozumieć Jego wolę, aby całym sercem i ze wszystkich sił być jej posłusznym. Dlatego Ewangelia nazywa go człowiekiem "sprawiedliwym" (Mt l, 19). Sprawiedliwy jest bowiem ten, kto się modli, kto żyje wiarą i stara się czynić dobro w każdej konkretnej sytuacji życiowej.

Wiara karmiąca się modlitwą - oto najcenniejszy skarb, jaki przekazuje nam św. Józef. Jego śladem poszły pokolenia ojców, którzy dzięki przykładowi prostego i pracowitego życia zaszczepili w duszach swych dzieci nieocenioną wartość wiary, bez której wszelkie inne dobro narażone jest na ryzyko. Już teraz pragnę gorąco zapewnić o mojej szczególnej modlitwie wszystkich ojców w dniu ich święta; proszę Boga, aby odznaczali się oni głębokim życiem wewnętrznym, dzięki czemu będą mogli przykładnie wypełniać swą misję w rodzinie i społeczeństwie.

2. W najbliższy czwartek po południu - 21 marca, pierwszego dnia wiosny - będę miał okazję spotkać się z młodzieżą Rzymu, która zgromadzi się na placu św. Piotra, aby przygotować się do obchodów Niedzieli Palmowej oraz Światowego Dnia Młodzieży. Zapraszam na to spotkanie chłopców i dziewczęta ze wszystkich parafii diecezji rzymskiej. Zastanowimy się wspólnie nad misją, którą Jezus powierza każdemu ochrzczonemu: "Wy jesteście solą ziemi. (...) Wy jesteście światłem świata" (Mt 5, 13-14).

Jan Paweł II -papież

L'OSSERVATORE ROMANO Numer 6 / 2002r.

 

W GODZINIE TRWOGI O POKÓJ

Audiencja generalna, 19 marca 2003 r.

1. Celebrujemy dzisiaj uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Maryi (por. Mt 1,24; Łk 1,27), którego liturgia ukazuje jako "ojca" Jezusa (por. Łk 2,27.33.41.43.48), gotowego do realizacji Bożych planów, również wtedy, gdy są niezrozumiale dla człowieka. W nim, w "synu Dawida" (por. Mt 1, 20; Łk 1, 27), wypełniło się Pismo i Przedwieczne Słowo stało się ciałem, za sprawą Ducha Świętego, w łonie Dziewicy Maryi. Św. Józef zostaje określony w Ewangelii jako "człowiek sprawiedliwy" (por. Mt 1,19) i jest dla wszystkich wierzących wzorem życia w wierze.

Papież Jan Paweł II podczas audiencji generalnej 19 marca 2003 r. Fot. PAP/AP/Massimo Sambucetti

2. Słowo "sprawiedliwy" nawiązuje do Jego postawy moralnej, szczerego przylgnięcia do przestrzegania prawa oraz całkowitego otwarcia na wolę Ojca niebieskiego. Nawet w chwilach trudnych i niekiedy dramatycznych pokorny cieśla z Nazaretu nigdy nie przypisuje sobie prawa podawania w wątpliwość planów Bożych. Oczekuje na powołanie z wysoka i w milczeniu szanuje tajemnicę, pozwalając prowadzić się Panu. Przyjąwszy zadanie, wykonuje je z posłuszną odpowiedzialnością: z uwagą słucha anioła, gdy ma wziąć Dziewicę z Nazaretu za małżonkę (por. Mt 1,18-25), podczas ucieczki do Egiptu (por. Mt 2,13-15) oraz podczas powrotu do Izraela (por. Mt 2,19-23). Ewangeliści opisują w krótkich, ale znaczących słowach jego zatroskanie jako opiekuna Jezusa, uważnego i wiernego małżonka, który pełni władzę w rodzinie w stałej postawie służby. Pismo Święte nie mówi nic więcej na ten temat, jednakże w tym milczeniu zawarty jest styl jego misji: życie przeżywane w szarym trudzie codzienności, jednakże w szczerej wierze w Opatrzność.

3. Św. Józef musiał każdego dnia zatroszczyć się o zaspokajanie potrzeb rodziny ciężką pracą swoich rąk. Dlatego Kościół słusznie ukazuje go jako patrona ludzi pracujących.

Dzisiejsza uroczystość stanowi też właściwą okazję do refleksji nad doniosłością pracy w życiu człowieka, rodziny i wspólnoty. Człowiek jest podmiotem i wykonawcą pracy i w świetle tej prawdy można lepiej zrozumieć fundamentalny związek, jaki istnieje między osobą, pracą a społecznością. Ludzka aktywność - przypomina Sobór Watykański II - pochodzi od człowieka i na człowieka jest ukierunkowana. Według planu i woli Boga, musi ona służyć rzeczywistemu dobru rodzaju ludzkiego i powinna pozwolić człowiekowi, jako jednostce i członkowi społeczności, "na rozwijanie i wypełnianie jego integralnego powołania" (por. Gaudium et spes, 35).

Dla wypełnienia tego zadania należy praktykować "rzetelną duchowość pracy ludzkiej", osadzonej mocnymi korzeniami w "ewangelii pracy", zaś wierzący są wezwani do ogłaszania i dawania świadectwa o chrześcijańskim wymiarze pracy w swoich różnych formach pracy zawodowej (por. Laborem exercens, 26).

4. Św. Józef, tak wielki i tak pokorny święty, niech będzie wzorem i natchnieniem dla chrześcijańskich ludzi pracy, którzy winni go wzywać w różnych okolicznościach życia. Temu zapobiegliwemu opiekunowi Świętej Rodziny z Nazaretu chciałbym dzisiaj zawierzyć ludzi młodych, którzy przygotowują się do przyszłego zawodu, bezrobotnych i tych, którzy cierpią z powodu trudności z pracą, rodziny i cały świat pracy wraz z jego oczekiwaniami i wezwaniami, z problemami i z perspektywami, które go charakteryzują.

Św. Józef, uniwersalny patron Kościoła, niech czuwa nad całą Wspólnotą kościelną, a jako człowiek pokoju niech uprosi dla całej ludzkości, zwłaszcza dla narodów zagrożonych w tych godzinach wojną, bezcenny dar pojednania i pokoju.

Jan Paweł II - papież
Z oryginału włoskiego tłumaczył
o. Jan Pach OSPPE

 

Uroczystość św. Józefa

( pieśń )

Duszo moja, niech pieśń twoja głosi Józefowi cześć!
On wybrany, niezrównany, więc Mu hołdy trzeba nieść.
Z nami chwałę niebo cale niech u Bożych złoży nóg,
Że bez miary swoje dary na Józefa rozlał Bóg.

On w świętości i czystości po Maryi pierwszym był,
Przy Panience on w stajence pierwszy Boże Dziecię czcił
Z nami chwałę...

Na swym łonie, jak na tronie Króla niebios Józef niósł,
W Nazarecie, Boskie Dziecię, słodki Jezus przy nim rósł.
Z nami chwałę...

Z jego ręki, wznosząc dzięki, nasz Zbawiciel pokarm brał,
I Piastuna, Opiekuna, Bóg wcielony Ojcem zwał.
Z nami chwałę...

Cóż dziwnego, że od niego takiej chwały bije blask?
Że na tronie tam w Syjonie on szafarzem Bożych łask?
Z nami chwalę...

O, wzywajmy i błagajmy, by opieką świecił nam,
By z ziemskiego życia tego do niebieskich powiódł bram.
Z nami chwałę niebo całe niech u Bożych złoży nóg,
Że bez miary Swoje dary na Józefa rozlał Bóg.

Trzy ważne sny

Gaetano Gandolfi

"Sen Józefa", olej na płótnie, ok. 1790;
prywatna kolekcja

 

Powiększenie Anioł Pański ukazał mu się we śnie - takie zdanie znajdujemy w Ewangelii wg św. Mateusza aż trzy razy. Za każdym razem mowa o świętym Józefie. Bóg w ten właśnie sposób objawiał mu swą wolę. Józef zawsze podporządkowywał się woli Stwórcy, mimo że za każdym razem musiał podjąć bardzo trudną decyzję. Ufał jednak Bogu bez wahania.

Pierwszy taki sen nastąpił, gdy Józef, zastawszy Maryję brzemienną, chciał Ją oddalić. "Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: }}Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów{{" (Mt 1,20-21).

Drugi sen przestrzegał Józefa przed niebezpieczeństwem ze strony Heroda. "(...) Anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: }}Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu (...){{" (Mt 2,13).

W trzecim śnie Józef dowiedział się, że może już wracać z Egiptu i ma osiedlić się w Nazarecie.

Artyści, przedstawiając Józefa, często malowali go śpiącego, w towarzystwie anioła. Czasami nie wiadomo, o który sen chodzi. Czy anioł na obrazie Gandolfiego wskazuje drogę do Egiptu, czy przeciwnie - do Nazaretu? A może wskazuje drogę do Maryi, którą święty miał za chwilę przygarnąć?

Nie to jest jednak istotne. Artysta świadomie pozostawia możliwość różnych interpretacji. Ważne jest to, że anioł zawsze wskazuje wolę Boga, za którą należy podążyć. Artysta zdaje się pytać widza, czy też, jak Józef, w każdej sytuacji jest gotowy pójść za głosem Boga.

 

Radość i przestroga

Alessandro di Mariano Filipepi, zwany Sandro Botticelli

"Mistyczne Boże Narodzenie", tempera na płótnie, 1500 r.,
National Gallery, Londyn

 

Powiększenie To niezwykle Boże Narodzenie. Radość miesza się w nim z goryczą i złowieszczą przestrogą.

Radość to przede wszystkim Święta Rodzina: Dzieciątko przytykające dłoń do ust, co miało znaczyć: "Ja jestem Słowem", adorująca Je Maryja i śpiący święty Józef. Radośni są też klęczący z prawej strony pastuszkowie. Cieszą się trzej królowie, przyprowadzeni przez anioła z lewej strony. Aniołowie na dole obrazu przekazują sobie znak pokoju z ludźmi, aniołowie na górze - radośnie tańczą pod złotą chwałą nieba.

Przestroga pojawia się natomiast na samej górze obrazu. Artysta umieścił tam napis w języku greckim: "Obraz ten pod koniec 1500 roku, w tarapatach Italii, ja Alessandro, w pół czasu po tym czasie, namalowałem, zgodnie z jedenastym rozdziałem świętego Jana, w drugiej biedzie Apokalipsy, kiedy diabła uwolniono na trzy i pół roku; następnie zostanie skrępowany w dwunastym i zobaczymy go jak na tym obrazie...". Koniec napisu jest zatarty.

Rzeczywiście, jeśli dobrze się przyjrzymy, pod skałą, na której stoi stajenka, zobaczymy niewielkie postaci demonów, pełzające pomiędzy obejmującymi się aniołami i ludźmi. Diabły wydają się jakby przywalone narodzeniem Boga-Człowieka. Są pokonane, ale jednak żyją! Walka nie została zakończona.

Obraz ten Botticelli namalował po ciężkich doświadczeniach kilku poprzednich lat. W jego rodzinnej Florencji działał wówczas fanatyczny kaznodzieja, Girolamo Savonarola, potępiający zepsucie moralne. Pod jego wpływem Botticelli zaczął dostrzegać wszędzie zło. W 1498 roku, z rozkazu papieża Aleksandra VI, Savonarola został skazany na śmierć za herezję. Zgorzkniały Botticelli spodziewał się rychłego końca świata. Malując Boże Narodzenie, myślał więc przede wszystkim o drugim nadejściu Chrystusa.

 

Marcowa niepogoda

( Legenda )

 

Kędyś daleko za sinym borem. Boże słoneczko zaszło wieczorem, zaszło za świerki, zaszło za sosny i pożegnało dzionek radosny, tylko ostatnie krwawe zarzewie na tym najwyższym płonęło drzewie.

Potem po niebie zeszły się chmury, zaczął się wieczór smutny, ponury. Deszczowe płachty, śnieżne zawoje radziły swoje, gadały swoje.

- Już my to niebo skryjemy całe, by nie zostało ni oczko matę, ani tam krztynki różu, błękitu od późnej nocy i aż do świtu, niech sobie ludzie żyją jak mogą samą udręką i samą trwogą.

Jak uradziły, tak się też stało, ale złym mocom tego za mało, wiec nuż z ukrycia zwoływać wichry, które oddawna w górach ucichły. Huragan stary ruszył ze skaty, i wnet dokoła inne zagrzmiały, najgłośniej Świsnął wicher północy, ile miał siły, ile miał mocy.

- Już my spokoju nie damy ziemi, na wszystkie strony świata pomkniemy, w długiej a strasznej, mroźnej zawiei, niech ludzie wszyscy giną z kolei.

Jak uradziły, tak się też stało, wszędzie po ziemi wiało i wiało. Kruszały dęby, płakały brzozy od dzikich wichrów piorunnej grozy.

A wówczas w chmurach ukryte deszcze pisnęły cicho: za mało jeszcze. I jęły spływać na pola, drogi, szarym wróbelkom wpędzając trwogi, zające głębiej w lasach się kryły i nawet wilki żałośnie wyły.

A kiedy chmury parły na chmurę, Jęły się sypać i grady bure, a z popielatej jednej kłębicy wypadły całe zwały śnieżycy, płatek płatkowi złośliwie wtórzy: z ziemi uczynim grobowiec duży, niechaj przepadną sioła i miasta, bo kożuch śniegu wszędzie narasta.

Jak urządziły, tak się też stało, wichry na ziemię opadły śmiało, śniegi i szkwały leciały z góry, a ciemność kryła ten stan ponury. Myśleli ludzie po chatach wszędzie: teraz to z nami i koniec będzie.

Aż z głębi puszczy, gdzie niedźwiedź brodzi, na świat powoli Józef wychodzi, milcząco patrzy staruszek święty na te wichrowe dzikie wykręty, patrzy na góry, patrzy w doliny, gdzie mrok się wszędy rozpostarł siny i głową kręci bardzo markotny na onej zimy napad powrotny. Przecież do maja już niedaleko, Najświętsza Panna tam w górze czeka, gdzież tu posieje zieleń i kwiecie, gdy tyle śniegu wszędy po świecie, i biały rąbek zerwać gotowy złośliwy wicher z Najświętszej głowy.

A więc przemawia pełen słodyczy do rozszalałej tej nawałnicy, niechaj się skryje, niech nie urąga, bo przecież wiosna, wiosna nadciąga.

Chmura nie słucha, wicher nie słucha i tak jak zaczął dmucha a dmucha, z topoli co to stała tam zbliska, gałąź pod nogi Józefa ciska.

Zżyma się święty, lecz Jeszcze czeka i prosi deszczu, co ciągle ścieka, by wreszcie przestał smucić człowieka, bo święta Panna nóżki zamoczy, gdy w maju dróżkę ona przekroczy.

Ale nie słucha deszcz stów dobroci i chlasnął cały potok wilgoci.

Więc święty Józef próbuje z śniegiem, co to płatkowym leciał szeregiem, tłumaczy słodko, że święta Pani te późne śniegi na pewno zgani, nie dojrzy przecież łąki za strugą.

Hej, nie pomogła święta rozmowa, śnieg tak jak padał, padał od nowa, obległ dokoła świętego trepki w jeden zwał miękki, śliski i lepki.

Wtedy to Józef, nie widząc rady, zamiast napomnień rozpoczął zwady. Kijem sękatym w chmury uderzy i za wiatrami goniąc pobieży. Gnał ci Je krzepko, aż się zdyszały, i deszcz uskromił głupi, zuchwały, i śnieg przepłoszył na koniec świata i grad rozgonił, co z deszczem lata.

Piszczały teraz z skruchą potwory, gdy święty Józef gnał je przez bory, gdy je tak pędził poprzez rozstaje i dla Marji oczyszczał kraje.

Nie miał staruszek żadnej litości, miara przebrała się cierpliwości, więc nie żałował u kija sęków, mimo narzekań, skomleń i jęków, aż śniegi, deszcze, chmury i wichry kędyś zapadły i całkiem ścichły.

Wówczas to słońce, parobek Boży, nareszcie oczy jasne otworzy, z za onych lasów i ciemnych borów, wyjrzy promienne z pękiem kolorów i całą ziemię ślicznie ustroi, świętego starca co na niej stoi.

Powrócił Józef tedy do domu, utrudzon wielce z pracy ogromu, gładzi z uśmiechem srebrzystą brodę, zamyka cicho swoją zagrodę.

Ale wędrówka to nie ostatnia, złych mocy znowu zwiąże się matnia, przez cały marzec wciąż Józef święty walką z powietrzem srodze zajęty.

Wciąż Je poskramia, wciąż je przegania, by nadejść mogły wiosny zarania, wszystka złość ludzka w wichrach się splata, z deszczem i śniegiem nad ziemią lata, aż wielkanocne nadejdą święta, bo wówczas wiosna Już rozpoczęta.

 

Żywot świętego Józefa,
opiekuna Jezusa Chrystusa

(Żył z Panem Jezusem)

 

LEKCJA (z księgi Eklezjastyka, rozdział 45, wiersz 1-6)

Miły Bogu i ludziom, którego pamięć w błogosławieństwie. Podobnym go uczynił świętym w chwale i uczynił go wielkim przez strach nieprzyjaciół, i na jego słowa dziwy uśmierzył. Uczynił go sławnym przed oczyma królów i dał mu rozkazy przed ludem swoim i ukazał mu chwałę swoją. Uczynił go świętym w wierze i w cichości jego, i wybrał go z wszelkiego ciała. Albowiem słuchał go i głosu jego i wiódł go w obłok. I dał mu twarzą w twarz przykazania i zakon żywota i umiejętności.

EWANGELIA (Mat. rozdz. 1, w.18-21)

Gdy była poślubiona Matka Jezusa, Maryja, Józefowi, pierwej niźli się zeszli, znaleziona jest w żywocie mająca z Ducha św. A Józef, mąż Jej, będąc sprawiedliwym, i nie chcąc Jej osławiać, chciał Ją potajemnie opuścić. A gdy to myślał, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie, mówiąc: Józefie, synu Dawidów, nie bój się przyjąć Maryi, małżonki twej, albowiem co się w Niej urodziło, jest z Ducha świętego. A porodzi syna, i nazwiesz imię Jego Jezus, albowiem On zbawi lud swój od grzechów ich.

Po Bogu i Najświętszej Pannie zajmuje święty Józef pierwsze miejsce między Świętymi. Powołanie jego na ziemi, jego stosunek do Jezusa Chrystusa i Najświętszej Maryi Panny, jego świętość, wszystko to było czymś odrębnym, nie mogącym iść w porównanie z powołaniem, ze stanowiskiem i świętością innych Świętych Pańskich. Św. Józef brał żywy udział w radości i smutku Najświętszej Panny, on troszczył się o dobro doczesne swego Boskiego wychowanka, on też i w wieczności jest przy boku Tego, którego na ziemi był opiekunem i żywicielem. "Mąż wierny będzie wielce chwalony, a kto jest stróżem swego Pana, ten będzie uwielbiony" Te słowa Pisma świętego jak najzupełniej stosują się do świętego Józefa, bo nigdzie na świecie nie zabrzmią słodkie imiona "Jezus", "Maryja", ażeby na trzecim miejscu nie przydano jego imienia.

Ewangelia święta mało zawiera szczegółów z żywota św. Józefa. Głównie tego dowiadujemy się z Pisma św., że święty Józef był mężem sprawiedliwym (Mat. 1,19). Jest to pochwała, jakiej Pismo święte nikomu nie nadało.

Święty Józef urodził się w Betlejem, a pochodził z królewskiego domu Dawida. Ojcowie Kościoła świętego wszyscy są tego zdania, że święty Józef przez szczególną łaskę Boga był wolny nawet od grzechu powszedniego. Trudnił się ciesiołką i to stanowiło całe utrzymanie św. Rodziny. Już w pierwszej młodości złożył ślub czystości, czego dowodzą Ojcowie święci w następujący sposób: "Jeżeli Jezus Chrystus powierzył na krzyżu swą Matkę podeszłą już w latach nie komu innemu, jak tylko dziewiczemu Janowi, to jakże by Ją w Jej młodych latach mógł był powierzyć świętemu Józefowi, gdyby on nie był dziewiczym?"

Kiedy Józef liczył około czterdziestu lat, zarządziła Opatrzność Boska, aby się zaręczył z czternastoletnią Maryją w świątyni w Jerozolimie.

Zobacz 23 stycznia. > (Zaślubiny Najświętszej Maryi Panny)

Według zwyczajów żydowskich było to właściwie zawarcie małżeństwa. Żydzi znali wprawdzie oprócz zaręczyn akt zaślubin, ale były one tylko uroczystym wprowadzeniem małżonki w dom małżonka.

Jeszcze przed zaślubinami zwiastował archanioł Gabriel Maryi, że będzie Matką Syna Bożego i Maryja poczęła z Ducha św. Po zwiastowaniu udała się Maryja w góry do swej krewnej Elżbiety i bawiła tam przez trzy miesiące. Gdy powróciła do Nazaretu, Józef wnet musiał spostrzec że jest brzemienna i zachodził w głowę, jak się to stać mogło, gdyż doskonale znal Jej wielką cnotę. Trapił się więc bardzo, i Maryja z nim, gdyż znała powód jego zmartwienia, a nie mogła mu wyjawić prawdy, gdyż nie chciała uprzedzać woli Bożej. Bóg nie opuścił Jej, gdy bowiem Józef chciał Ją potajemnie opuścić, zesłał archanioła Gabriela, który ukazawszy mu się we śnie, rzekł: "Józefie, synu Dawidów, nie bój się przyjąć Maryi małżonki twej. Albowiem co się w Niej urodziło, jest z Ducha świętego" (Mat. 1,20). To widzenie napełniło Józefa wielką radością, albowiem dowiedział się, że jego małżonka zostanie Matką upragnionego Mesjasza, a on wybrany jest na opiekuna Syna Bożego!

Po kilku miesiącach musiał się na rozkaz cesarski udać z Maryją do Betlejem, miasta Dawidowego, aby tam dać się zapisać. Tu, nie znalazłszy gospody, zniewolony był nocować w stajence, gdzie się narodził Jezus Chrystus, Zbawiciel świata. Pokora Józefa i uwielbienie były tak wielkie, że nie śmiał dotknąć Dzieciątka Boskiego; dopiero gdy Ono samo wyciągnęło do niego rączęta, wtedy Józef wziął Je na ręce, przycisnął do serca i ucałował. W osiem dni później nastąpiło obrzezanie i Józef nadał Dziecięciu imię Jezus jak rozkazał anioł. W czterdzieści dni później był przy przedstawieniu Jezusa w kościele i usłyszał prorocze słowa Symeona do Maryi: "Oto ten położony jest na upadek i powstanie wielu. A duszę Twą własną przeniknie miecz" (Łuk. 2,34. 35). Odtąd rozpoczyna się szereg utrapień i dolegliwości. Ucieczka do Egiptu, a po powrocie do Nazaretu długie lata ciężkiej pracy na utrzymanie świętej Rodziny, co dla człowieka w podeszłym wieku nie było łatwe. Zgubienie Jezusa w Jerozolimie zakrwawiło jego serce i napełniło śmiertelnym strachem, a odnalezienie Go w świątyni nieopisaną radością. Tu oświadczył Jezus publicznie, że Józef nie jest Jego ojcem, bo gdy Maryja, ujrzawszy Jezusa pomiędzy doktorami i uczonymi Pisma rzekła: "Synu, cóżeś nam tak uczynił? oto ojciec Twój i Ja żałośnie szukaliśmy Cię" - odpowiedział Jezus: "Cóż jest, żeście Mnie szukali? nie wiedzieliście, iż w tych rzeczach, które są Ojca Mego, potrzeba abym był?" (Łuk. 2,48-49).

Od czasu tej pielgrzymki do świątyni Pismo święte nic o Józefie nie wspomina, a to co wiemy, doszło do nas przez podanie. Józef żył trzydzieści lat od narodzenia Jezusa. Że Jezus pomagał mu w rzemiośle, nie ma wątpliwości, bo nie podobna przypuścić, aby się obojętnie przypatrywał ciężkiej pracy swego żywiciela.

Święty Józef, Opiekun Jezusa Chrystusa

Kiedy Jezus miał publicznie wystąpić jako nauczyciel, skończył się czas opieki dla świętego Józefa, a nadszedł czas zapłaty za sumienne wykonywanie powierzonego mu przez Boga urzędu. W ostatniej godzinie zaręczył mu Jezus: "Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żył będzie" (Jan 11,25-26). Śmierć jego była spokojnym zaśnięciem, wskutek czego jest patronem konających. Niezliczone cuda są dowodem jego potęgi w Niebie i miłości, jaką otacza tych, którzy go z ufnością. wzywają. Dlatego papież Pius IX ogłosił go w roku 1870 patronem całego Kościoła katolickiego.

Nauka moralna

Święty Józef już tu na ziemi dostąpił szczęścia, że mógł obcować ze Zbawicielem, piastować Go, a nawet był Jego opiekunem, czyli zastępował samego Boga Ojca. Święty będący w takiej łasce ma też u Boga wiele znaczenia i może u Jezusa wszystko wyprosić. Jezus tu na ziemi był mu "posłuszny" i kochał go, czyż by teraz w Niebie miało się to odmienić? Święta Teresa pisze: "Obrałam sobie świętego Józefa za patrona i do niego uciekam się we wszystkich sprawach. Nie przypominam sobie, abym kiedy Boga przez jego przyczynę o co prosiła, a nie została wysłuchana. Nie znałam też żadnego czciciela świętego Józefa, który by nie robił znacznych postępów w cnotach. Jego przyczyna u Boga jest cudowna dla wszystkich, którzy się do niego z ufnością udają. Bóg udzielił innym Świętym moc przybywania nam z pomocą w niektórych przypadkach, święty Józef ma zaś tę moc, że może nam dopomóc we wszystkich okolicznościach naszego życia. Powinniśmy wzywać świętego Józefa zwłaszcza jako patrona konających, aby nam wyprosił śmierć szczęśliwą i lekkie skonanie. Miejmy często na ustach słodkie Imiona: Jezus, Maryja, Józef! "Postanowił go panem domu swego i książęciem wszystkiej dzierżawy swojej" (Ps. 104,21).

Modlitwa

Prosimy Cię, Panie, abyśmy przez zasługi Oblubieńca Twej Najświętszej Rodzicielki pomocy doznali, iżbyśmy, czego my sami uprosić nie możemy, za Jego przyczyną otrzymali. Przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Amen.