Rycerz Niepokalanej 35 artykułów
SPONSORED ARTICLE
FEATURED ARTICLE

Related Articles

Podziel się Zgłoś naruszenie

Droga krzyżowa Jezusa Chrystusa - Orędzie, rozważania i ilustracje

Ja jestem Bogiem, stworzenie. Chodź za Mną, idąc Moimi Stacjami Drogi Krzyżowej. Pragnij tylko Mnie przy każdej Stacji, Ja bowiem jestem na każdej z Nich. Będę tam i chcę, abyś tam była; chcę, abyś przy nich przyklękała.
STACJE DROGI KRZYŻOWEJ
rozmyślania na podstawie tekstów z Prawdziwego Życia w Bogu

 

Ja jestem Bogiem, stworzenie. Chodź za Mną, idąc Moimi Stacjami Drogi Krzyżowej. Pragnij tylko Mnie przy każdej Stacji, Ja bowiem jestem na każdej z Nich. Będę tam i chcę, abyś tam była; chcę, abyś przy nich przyklękała.
– Panie, nie wiem, co chcesz powiedzieć! Panie, nie wiem o jakie stacje chodzi! (29 maja 1987)

 

1. Jezus skazany na śmierć przez Piłata (Mt 27,26; Mk 15,15; J 19,16)

Noc jest już prawie nad wami, a tobie, pokolenie, tak daleko do nawrócenia! Wkrótce – i to jest wasze wkrótce – kiedy pokryje was wasza własna krew, wtedy Ja, jako Sędzia, przypomnę wam krew, jaką nosicie na rękach z powodu tego, że zabroniliście tak wielu duszom otrzymać Moje łaski poprzez to Przypomnienie Mojego Słowa. Jesteście jak Rzymianie, którzy codziennie koronują Mnie cierniem. Czy powiecie Mi jak Piłat: «Nie jestem winien tej krwi» i obmyjecie ręce w pachnącej wodzie? Odmawiacie przyjęcia środka chroniącego przed śmiercią. Odmawiacie uznania Mojego Słowa, danego przez Mojego Świętego Ducha w waszych dniach. (19 stycznia 1995)

 

2. Jezus bierze krzyż na ramiona (Mt 27,31; Mk 15,20; Łk 23,26; J 19,17)

Związali Mi Stopy i kazali Mi iść do miejsca, gdzie znajdował się Mój Krzyż. Moja córko, nie mogłem tam podejść, ponieważ związali Mi Stopy. Wtedy powalili Mnie na ziemię i ciągnęli za włosy aż do Mojego Krzyża. Moje Cierpienie było nie do zniesienia. Skrawki Mojego ciała, które zwisały po Ubiczowaniu, zostały poodrywane. Rozluźnili więzy na Moich Stopach i kopali Mnie, abym wstał i wziął Moje jarzmo na Ramiona. Nie mogłem widzieć, gdzie znajdował się Mój Krzyż, ponieważ wbite do Mojej Głowy Ciernie zalały Moje Oczy Krwią broczącą po Mojej Twarzy. Wtedy oni podnieśli Mój Krzyż, położyli Go na Moich Ramionach i popchnęli Mnie w stronę wyjścia. O, Moja córko, jakże był ciężki ten Krzyż, który musiałem nieść! Zbliżyłem się po omacku do bramy, prowadzony przez bijącą Mnie z tyłu rózgę. (9 listopada 1986)

3. Jezus upada pod krzyżem

Nie widziałem wokół Mnie żadnego przyjaciela, nie było tam nikogo, kto by Mnie pocieszył. Moja agonia wydawała się nasilać i upadłem na ziemię. (9 listopada 1986)

 

4. Jezus spotyka Swą Świętą Matkę

Przyszedłem do tego Świętego Serca, będącego obrazem i podobieństwem Mojego Najświętszego Serca, aby stać się Bogiem-Człowiekiem, aby chodzić śladami Jej kroków i aby później Ona szła za Mną... Ona i Ja dzieliliśmy wszystko aż po Krzyż. Związek Nasz był tak głęboki i doskonały, że nie potrzebowaliśmy mówić: jedynym i wyjątkowym środkiem wyrazu były Nasze Serca. Nie musiałem przekazywać Jej Moich Słów i Moich Myśli w czasie Mojej nieobecności. W najwyższej mocy Mojego Świętego Ducha Ona wszystko znała, wiedziała o wszystkim dzięki Swemu dziewiczemu Sercu, bowiem posiadała Boga i Bóg Ją posiadał. (25 marca 1996)

 

5. Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi (Mt 27,32; Mk 15,21)

Żołnierze obawiający się, że umrę przed Ukrzyżowaniem, dali rozkaz mężczyźnie, zwanemu Szymonem, aby niósł Mój Krzyż. Moja córko, nie był to gest dobroci ani współczucia, lecz chęć oszczędzenia Mnie dla Ukrzyżowania. (...) Nieś Mój Krzyż, Vassulo, nieś Go dla Mnie. Mój Krzyż błaga o pokój i miłość. (9 listopada 1986)

Pozwól Mi na nowo złożyć Mój Krzyż na tobie. Ulżyj Mi, daj Mi wytchnienie. Chcę, abyś go niosła dla Mnie, ponieważ ci ufam. (29 stycznia 1987)

 

6. Weronika ociera twarz Chrystusowi

Pozwoliłem ukoronować się Koroną Cierniową. Pozwoliłem im naigrawać się ze Mnie i opluć Moją Świętą Twarz... (3 marca 1989) Próbowałem zobaczyć Moją drogę poprzez Krew palącą Mi Oczy. Wtedy poczułem kogoś, kto otarł Moją Twarz. Przejęte trwogą niewiasty zbliżyły się, aby obmyć Moją opuchniętą Twarz. (9 listopada 1986) ...Popatrz na Moją Świętą Twarz. Już samo patrzenie na Mnie, pociesza Mnie. Powiedz im, że trzeba tak mało, aby Mnie pocieszyć. Przyjdź uwielbiać Mnie okazując Mi miłość. (7 czerwca 1987)

Gdybyście tylko wiedzieli, jak jestem gotowy przebaczyć wam zbrodnie waszej ery, za jedno życzliwe spojrzenie na Mnie, chwilę żalu, westchnienie wahania, małe zastanowienie się. Jeden uśmiech do Mojego Świętego Oblicza, a przebaczyłbym i zapomniał. Nie spojrzałbym nawet na Moje Rany. Puściłbym w niepamięć wszystkie wasze nieprawości i wasze grzechy. Czyż nie zdobylibyście się na jedną chwilę żalu? Całe Niebo świętowałoby wasz gest, ponieważ wasz uśmiech i wasze życzliwe spojrzenie zostałoby przyjęte jak kadzidło dla Mnie i ta prosta chwila żalu zostałaby usłyszana jako nowy kantyk dla Mnie. (29 sierpnia 1989)

 

7. Jezus znowu upada pod krzyżem

Kocham tych wszystkich, którzy upadają i przychodzą do Mnie prosząc o wybaczenie, kocham ich za to jeszcze bardziej. Nigdy ich nie odrzucę, nawet jeśli upadają tysiące razy. ... jestem Bogiem Miłości i Miłosierdzia, pełnym litości dla słabego.... – Nie pozwolę ci upaść, będę blisko ciebie, aby cię podtrzymać. (30 stycznia 1987)

 

8. Jezus pociesza płaczące niewiasty z Jerozolimy (Łk 23,27-32)

Usłyszałem, jak [przejęte trwogą niewiasty] płakały i lamentowały. "Bądźcie błogosławione"– powiedziałem – "Moja Krew obmyje wszystkie grzechy ludzkości. Popatrzcie, Moje córki, czas waszego zbawienia nadszedł." (9 listopada 1986)

Biada tym, którzy – kiedy nadejdzie Mój Dzień – wciąż będą nosić grzech ułożony w ich wnętrzu tak, jak nosi się dziecko! Módlcie się, aby cały świat był przygotowany, kiedy nadejdzie ten Dzień. (2 czerwca 1991)

...królowie ziemscy, wielmoże i wodzowie, bogacze i możni, i każdy niewolnik i wolny ukryją się do jaskiń i górskich skał. I powiedzą do gór i do skał: "Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem Zasiadającego na tronie i przed gniewem Baranka, bo nadszedł Wielki Dzień Jego gniewu, a któż zdoła się ostać?" (3 marca 1992)

 

9. Jezus upada pod krzyżem po raz trzeci

Moje Serce napełnia się współczuciem z powodu twojej nędzy i twoich upadków. (31 maja 1987)

Dzisiaj stawiam to pytanie tym, którzy odrzucają to objawienie: Czy jest niezgodne z Moim Prawem wybawić – przez Moje dzisiejsze Opatrznościowe Dzieła – Moje stworzenie od upadku w waszej erze? (2 stycznia 1988)

 

10. Jezus odarty z szat (Mt 27,35; Mk 15,24; Łk 23,34; J 19,23-24)

Po przybyciu na Górę rzucili Mnie na ziemię, zdarli Moje szaty i pozostawili Mnie nagiego, wystawiając na widok wszystkich. Moje Rany otwarły się na nowo, a Moja Krew płynęła na ziemię. Żołnierze zaproponowali Mi wino pomieszane z żółcią. Odmówiłem przyjęcia go, ponieważ miałem już w Swoim wnętrzu gorycz, jaką napoili Mnie Moi wrogowie. (9 listopada 1986)

Twoje szaty, Moje dziecko, splamią się twoją krwią i to również będzie dowodem na to, że przychodzisz ode Mnie. To dlatego się narodziłaś. Twoja zgoda jest Moją radością, ponieważ poprzez twoje cierpienia zbawię wielu. (25 października 1995)

11. Jezus przybity do krzyża (Mt 27,35-55; Mk 15,24; Łk 23,33-49; J 19,18)

Szybko przybili Mnie. Najpierw Ręce. Po przymocowaniu Mnie Gwoździami do Mojego Krzyża rozciągnęli Moje poranione Ciało i przeszyli gwałtownie Moje Stopy. Moja Córko! O, Moja córko, jakie cierpienie! Jaka agonia! Jaka Męka dla Mojej Duszy! Opuszczony przez Moich umiłowanych, przez Piotra, który się Mnie zaparł, a na którym właśnie zbudowałem Swój Kościół. Opuszczony przez resztę Moich przyjaciół, którzy się Mnie wyparli, zostałem zupełnie sam, pozostawiony Moim wrogom. Płakałem. Moja Dusza napełniona była bólem. (9 listopada 1986)

Pozwoliłem ukoronować się Koroną Cierniową. Pozwoliłem im naigrawać się ze Mnie i opluć Moją Świętą Twarz, pozwoliłem im ukrzyżować Mnie: wszystko to z powodu Miłości do was. O, dzieci Ukrzyżowanego! Jak możecie zapomnieć wszystko, co dla was zrobiłem? Mądrość była uwięziona przemocą i poddana pod sąd. Zostałem zlekceważony i odrzucony przez ludzi, aby nieść wasze cierpienia. Zostałem przybity do Drzewa, aby was uwolnić. Pozwoliłem im przebić Mnie, aby was wyzwolić. Przyjąłem śmierć najbardziej bolesną, aby wasza dusza mogła żyć i dzielić Moje Królestwo. Pozwoliłem Mojej Krwi popłynąć Strumieniami, abyście otrzymali Życie Wieczne. Z miłości do was pozwoliłem, by potraktowano Mnie jak grzesznika. Dziś Moje Rany są na nowo otwarte z powodu nieprawości tego pokolenia. (3 marca 1989)

12. Jezus umiera na krzyżu (Mt 27,50; Mk 15,37; Łk 23,46-49; J 19,30)

Żołnierze podnieśli Mój Krzyż i wstawili Go do ziemi. Patrzyłem na tłumy z miejsca, na którym się znajdowałem. Niewiele widząc Moimi nabrzmiałymi Oczami, obserwowałem ludzi. Nie widziałem żadnego przyjaciela, lecz tylko tych, którzy wyśmiewali się ze Mnie. Nie było tam nikogo, aby Mnie pocieszyć: "Boże Mój! Boże Mój! Czemuś Mnie opuścił?" Opuszczony przez wszystkich, którzy Mnie kochali... Mój Wzrok spoczął na Mojej Matce. Patrzyłem na Nią i Nasze Serca mówiły. "Daję ci Moje dzieci umiłowane, aby stały się również Twymi dziećmi. Będziesz ich Matką." (9 listopada 1986)

Krzyczałem z Mojego Krzyża. To był Mój ostatni wielki okrzyk, który wydałem, kiedy byłem jeszcze w ciele. Okrzyk napełniony cierpieniem, bólem, goryczą, pochodzący z głębokości Mojej Duszy, przeszywający wysokości Niebios. On wstrząsnął fundamentami ziemi i rozdarł na dwoje serca tych, którzy Mnie kochali, tak jak rozdarł zasłonę Świątyni. On wzbudził sługi oddane, gotowe pójść za Mną, tak jak obudził zmarłych z ich grobów, odsuwając przykrywającą ich ziemię, jak obalił Zło. Silne grzmoty wstrząsnęły nawet wysokościami Niebios, a wszyscy aniołowie upadli na twarz, drżąc, i adorowali Mnie w ciszy. Moja Matka stojąca bardzo blisko Mnie, słysząc Mój Okrzyk, upadła na kolana, a Jej Twarz zalała się łzami. Nosiła ten ostatni Okrzyk w Sobie aż do dnia Swego Zaśnięcia... Cierpiała... Jestem napełniony goryczą, cierpiąc wciąż z powodu wszelkich nieprawości świata, złośliwości, bezprawia i egoizmu. Mój okrzyk wzmaga się z każdym dniem. Byłem pozostawiony sam na Moim Krzyżu; sam by nieść grzechy świata na Swoich Ramionach; sam, by cierpieć; sam, by umrzeć, przelewając Swoją Krew. Ona pokryła całą ziemię, przynosząc wam Odkupienie, Moi umiłowani. Ten sam Okrzyk trwa teraz na ziemi jak echo przeszłości. Czy żyję w cieniach przeszłości? Czy Moja Ofiara była daremna? Jakże możecie nie słyszeć Mojego Krzyku z Mojego Krzyża? Dlaczego zatykacie uszy i usiłujecie go unicestwić?... (29 kwietnia 1987)

Wszystko wypełniało się, zbawienie było bliskie. Widziałem otwierające się Niebiosa i wszystkich aniołów stojących w ciszy. "Ojcze, w Twoje Ręce oddaję Ducha Mego. Jestem teraz z Tobą." (9 listopada 1986)

13. Zdjęcie Jezusa z Krzyża (Mt 27,59; Mk 15,46; Łk 23,53; J 19,39)

...Nigdy nie trać odwagi, jestem przy tobie. Wchodź w Rany Jezusa, wejdź w Moje Bolejące Serce i odczuwaj Moją boleść. Odczuj, jak bardzo płaczę. Objawiam się wielu osobom, pokazuję im Moje Serce, daję znaki. Sprawiam, że płyną łzy z Moich Wizerunków. Objawiam się w wielu miejscach, lecz serca Moich dzieci pokrywa gruba powłoka: powłoka niedowierzania. Ośmieszają tych, którzy wierzą. Słowo Boże nic dla nich nie znaczy, wezwania Boże są ignorowane. Zwracają niewielką uwagę na Nasze ostrzeżenia. Nikt nie chce słuchać objawień danych przez Boga i pochodzących z Jego Ust. Wiara waszej epoki zanikła, wymieciona przez brak tolerancji, zepsucie, okrucieństwo i poniżanie. Moje Niepokalane Serce doznaje smutku, a Moja Ręka nie może już dłużej powstrzymywać Ramienia Ojca przed uderzeniem was. Kościół potrzebuje ożywienia i czas Jego oczyszczenia wkrótce się skończy. (6 sierpnia 1988)

 

14. Złożenie Jezusa do grobu (Mt 27,60; Mk 15,46; Łk 23,53; J 19,41-42)

Pragnę was wskrzesić, wyprowadzić z grobów i przyprowadzić do waszej siedziby: Mojego Najświętszego Serca. (10 kwietnia 1990)

A ty, Moje dziecko, które Mnie czytasz lub słuchasz, ty, którego grób nawiedziłem i napełniłem ciebie Moim Tchnieniem, mówię ci: idź po śladach Mojej Krwi, które pozostawiam za Sobą jako znak dla ciebie. A jeśli zatrzyma cię przechodzień i zapyta o twoją drogę, powiedz mu, że jesteś Moim uczniem, a Ja – twoim Nauczycielem i że jesteś na drodze świadczenia o Chrystusie ukrzyżowanym, o Chrystusie zmartwychwstałym. A kiedy zostaniesz zatrzymany przez kupca, strzeż się jego nieuczciwości, strzeż się, aby nie zamienił Krzyża, który ci dałem, na zepsutą mądrość. Bezdźwięcznie, bez jakiegokolwiek słowa obejmij z większą niż kiedykolwiek żarliwością belkę na twoich ramionach i idź po śladach Mojej Krwi, a one doprowadzą cię do Mnie. A jeśli ktoś z nich zacznie cię ścigać, nie zakrywaj twarzy przed zniewagami ani ciosami, lecz daj im twe plecy, aby rozpoznali cię po twoich ranach. Pozwól twoim ranom stać się doskonałą kopią Moich Ran, ponieważ one zostaną ci zadane przez tych samych, którzy uderzyli Mnie, twojego Mistrza. A wtedy Znak Syna Człowieczego pojawi się na niebie, w waszych mrokach będzie widziane wielkie światło, ponieważ Ja, Święty Świętych, pragnę was ocalić przez wzgląd na Moje Święte Imię. (22 października 1990)

Moje dziecko! Pójdź, ty, który Mnie słuchasz lub czytasz. Znowu ukazałem w tym świadectwie Moją Miłość do ciebie. Nie mów, że jestem zbyt daleko, aby kochać, ponieważ właśnie w tym momencie Moje Oczy spoczywają na tobie ze szczególną czułością i uczuciem, których nigdy w pełni nie będziesz mógł zrozumieć. Czy powinienem powrócić, aby cię odkupić? Bez najmniejszego wahania dla ciebie samego przyszedłbym powtórzyć Moją Mękę, dla ciebie samego! Czy teraz Mi wierzysz, kiedy mówię ci, że nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich?

Mówię ci to wszystko, abyś mógł odnaleźć swój pokój w Moim Najświętszym Sercu, abyś mógł odnaleźć prawdziwe życie we Mnie, abyś mógł odnaleźć prawdziwą miłość i spoczynek we Mnie, twoim Bogu. Wiem, że jesteś słabe, Moje dziecko, ale twoja słabość przyciąga Moją Wszechmoc.

Czy możesz pojąć to, co mówię? Mówię: pokój niech będzie z tobą! Jestem Ofiarą Miłości, która mówi do ciebie. Ja jestem Tym, który dał ci to świadectwo Miłości jako przypomnienie Mojej Miłości. Wchłaniaj Mnie i pozwól Mi cię ogarnąć. Odczuwaj, jak Moje Serce tęskni za powrotem miłości! Nie opieraj Mi się. Przyjdź do Mnie taki, jaki jesteś, przyjdź pić ze źródeł Mojego Serca, a będziesz chciał pić więcej. Och! Tylu z was oddaliło się od Prawdy i odeszło we wszystkich kierunkach. Prawda jest MIŁOŚCIĄ. Ja jestem Prawdą. Bądźcie świadkami Prawdy. Przyjmijcie Świętego Ducha Prawdy, przyjmijcie Świętego Ducha Łaski. Błogosławię was wszystkich, pozostawiając Moje Tchnienie Miłości na waszych czołach. Bądźcie jedno pod Moim Świętym Imieniem. (22 października 1990)

 

-----

Ilustracje drogi krzyżowej

  

Stacja I

Jezus na śmierć skazany

 

   

Stacja II

Jezus bierze swój krzyż

 

   

Stacja III

Jezus upada po raz pierwszy

 

  

Stacja IV

Jezus spotyka swoją Matkę

 

  

Stacja V

Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi

 

  

Stacja VI

Weronika wyciera twarz Jezusowi

 

  

Stacja VII

Jezus upada po raz drugi

 

  

Stacja VIII

Jezus pociesza płaczące niewiasty jerozolimskie

 

  

Stacja IX

Jezus upada po raz trzeci

 

    

Stacja X

Jezus z szat obnażony

 

  

Stacja XI

Jezus przybity do krzyża

 

  

Stacja XII

Jezus umiera na krzyżu

 

  

Stacja XIII

Jezus zostaje zdjęty z krzyża

 

  

Stacja XIV

Złożenie Jezusa do grobu

 

Rozważania drogi krzyżowej ks Ireneusza Rogulskiego

Droga Krzyżowa

Wstęp

Już za chwilę wyruszę z Tobą, Panie Jezu w Drodze Krzyżowej. Nie chcę być na niej jedynie niemym świadkiem. Pragnę w niej w pełni uczestniczyć, to znaczy wziąć wraz z Tobą krzyż. Ten krzyż towarzyszy mi przecież każdego dnia. Czasem przed nim uciekam, czasem próbuję go nie widzieć. Tymczasem w krzyżu cierpienie, ale i w krzyżu zbawienie!!!

Stacja I

Pan Jezus na śmierć skazany

Obmowa, wyśmianie, oszczerstwo ... Tak łatwo skazać kogoś językiem, pozbawić go dobrego imienia. Dziś bardzo często się zdarza, że człowiek szydzi z drugiego człowieka, rzuca bezpodstawne oskarżenia, godzi w dobre imię drugiej osoby. Może się zdarzyć, że i nas ktoś fałszywie oceni. Co wtedy? Czy się kłócić? Czy za wszelką cenę walczyć o prawdę? Prawda się obroni sama. Tak jak było to w przypadku Jezusa, którego również bezpodstawnie oskarżono.

Panie Jezu, pomóż mi tak jak Ty cierpliwie i z pokorą serca znosić fałszywe oskarżenia i ośmieszenia. Któryś za nas cierpiał rany ...

Stacja II

Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Trudna klasówka, choroba mamy lub taty, nieznośny kolega w ławce obok itd. itd. W życiu nie uniknie się trudnych sytuacji. Można się na nie złościć, można przeklinać, można wreszcie szukać ratunku w alkoholu czy narkotykach... Można jednak inaczej. Można powiedzie sobie w sercu: „Jezu, ufam Tobie” i wraz z Nim wziąć ciężar problemów. Może one nie znikną, ale w ich dźwiganiu nie będziesz sam!

Panie Jezu, pomóż mi brać na siebie wraz z Tobą krzyż moich problemów i trudności!!! Któryś za nas cierpiał rany ...

Stacja III

Jezus upada po raz pierwszy pod krzyżem

Upadki się zdarzają. Nerwy, złości, wybuch gniewu, stracony czas czy niemoralny film. To nasze ziemskie upadki. Człowiek, nawet dorosły w życiu duchowym, bywa często jak dziecko. Musi sobie nieraz nabić guza, aby wreszcie nauczyć się chodzić. Nim osiągniesz świętość nieraz zdarzy Ci się upaść. Pamiętaj jednak, że nie jesteś sam. Jest przy Tobie On — Jezus Chrystus, który pragnie Ci pomóc podnieś się z każdego upadku.

Panie Jezu, pomóż mi jak najrzadziej upadać i zawsze podnosić się z upadku zła i grzechu.

Stacja IV

Jezus spotyka swoją Matkę

Niejedna nieprzespana noc, mnóstwo troski, rozterek, a nierzadko i łez. Tak wygląda miłość matki do dziecka. Kiedy dziecku dzieje się krzywda matka biegnie mu z pomocą. Moją matką jest Maryja. Kiedy ktoś lub coś mi zagraża nie jest sam. Ona jest ze mną. Chce mi pomóc, tak samo jak bardzo pragnęła ulżyć cierpieniom swojego Syna. Niestety, tu było to niemożliwe. Pomogła Mu jednak nie jakimś gestem, ale samą obecnością.

Maryjo, bądź przy mnie w chwilach radosnych i smutnych. Wspieraj mnie i pomagaj mi, bo sam nie dam rady unieść ciężaru mojego życiowego krzyża.

Stacja V

Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

Dobrze jest mieć przyjaciela. Przyjaciel to ktoś, na kogo zawsze można liczyć. Żeby jednak mieć przyjaciół, najpierw trzeba samemu stawać się przyjacielem dla ludzi. Z pewnością niektórzy z nich na naszą życzliwość odpowiedzą dobrocią i życzliwością. Czy Szymon z Cyreny był przyjacielem Jezusa? Z pewnością nie! Jednak nawet nieświadomie ulżył nieco Chrystusowi.

Panie Jezu postaw na mojej drodze życiowej jak najwięcej ludzi życzliwych i dobrych. Pomóż stawać się przyjacielem dla innych.

Stacja VI

Weronika ociera twarz Jezusa

Delikatność i wrażliwość serca. To cechy, które powinny wyróżniać dziewczynę, kobietę. Postawa Weroniki, jej odwaga i poświęcenie dla Jezusa są dowodem, że męstwo i wierność kochanej osobie to najpiękniejsze znamiona człowieczeństwa. To cechy, które może szczególnie silnie wyrażają się w życiu kobiety. Może dlatego Jan Paweł II mówił często o „geniuszu kobiety”.

Panie Jezu Chryste, spraw aby współczesne dziewczyny i kobiety coraz bardziej upodabniały się do św. Weroniki w postawie otwartości serca i poświęcenia dla drugiego człowieka.

 

Stacja VII

Jezus upada po raz drugi

Kiedy wydaje Ci się, że już pokonałeś jakiś grzech, jakąś słabość, nagle okazuje się, że zło powraca do Ciebie, niczym bumerang. Tak działa szatan, który widząc uporządkowane sumienie robi wszystko, by na nowo je ubrudzić i splamić grzechem. Pamiętaj jednak, że nawet drugi upadek nie musi oznaczać ostatecznej klęski. W takich chwilach wołaj o pomoc Chrystusa. On jest silniejszy niż jakiekolwiek zło. On pokona szatana i da Ci siły do podniesienia się z upadku.

Panie Jezu, pomóż mi walczyć z wszelkimi pokusami, zwłaszcza, gdy pojawiają się one po spowiedzi i modlitwie.

 

Stacja VIII

Jezus spotyka płaczące niewiasty

Zdarza się, ze gdy się nam coś nie powiedzie pojawiają się osoby, które próbują nas pocieszać. To dobrze, że takie osoby są. Może jednak zdarzyć się, że rzekomi pocieszyciele będą próbować znaleźć rozwiązanie na kryzys w poczęstowaniu Cię alkoholem czy inną formą ucieczki od rzeczywistości. Pamiętaj, że tak naprawdę to sam musisz znaleźć pocieszenie i nikt Ci go nie da w pełni ... nikt z wyjątkiem Jezusa.

Panie Jezu, bądź ze mną zwłaszcza w chwilach trudnych, abym w Tobie znajdował pocieszenie i umocnienie.

Stacja IX

Jezus upada po raz trzeci

Bywa, że mamy wszystkiego dość, że wszystko się wali. Ogarnia nas fala zwątpienia i żalu. Kiedy w takich chwilach jesteś sam bardzo łatwo o depresję, załamanie. Wtedy też u niektórych pojawia się straszna myśl o samobójstwie. Nie wolno jednak nigdy, ale to nigdy ulegać myślom tego typu. Nie ma takiej sytuacji, z której Jezus nie wyciągnie dobra. Pan Bóg czasem dopuszcza zło, ale po to aby przemienić je w dobro.

Panie Jezu, pomóż mi przyjmować każdą sytuację jako przejaw woli Bożej i bądź ze mną zwłaszcza wtedy, kiedy wszystko zacznie mi się dosłownie walić na głowę!

Stacja X

Jezus z szat obnażony

Wystarczy włączyć telewizor, aby zobaczyć jedną z największych chorób współczesnego świata: tą chorobą jest brak wstydu. Człowiek współczesny próbuje przyciągnąć ku sobie uwagę innych coraz bardziej roznegliżowanym wyglądem. Biedny — nie wie jednak, że w ten sposób staje się jedynie przedmiotem pożądania, a nie podmiotem miłości. Szacunek i uznanie na trwałe może wzbudzać jedynie ten, kto postawą i zachowaniem da świadectwo swojej godności jako osoby.

Panie Jezu pomóż mi fascynować innych nie wyglądem zewnętrznym, ale pięknem ducha.

Stacja XI

Pan Jezus przybity do krzyża

Każda rana boli. Zwłaszcza, kiedy boli nie ciało, ale dusza. Gdy ktoś bliski zada bolesny cios, złośliwym słowem bądź haniebnym czynem, wówczas czujemy się fatalnie. To rzeczywiście bardzo boli. Jezusa też bardzo bolało, że do drzewa krzyża przybili Go ludzie, których przecież przyszedł zbawić.

Panie Jezu, pomóż mi cierpliwie znosić ból zadawany mi przez bliskie osoby.

Stacja XII

Jezus umiera na krzyżu

Co to jest miłość? Na to pytanie próbują sobie odpowiedzieć ludzie młodzi, zwłaszcza gdy serce zaczyna mocniej bić do drugiej osoby. Jeśli szukasz odpowiedzi na to pytanie, to spójrz na krzyż. To właśnie jest miłość. Miłość to gotowość do poświęcenia się , aż po cenę własnego życia dla drugiej osoby. Miłość nie ma nic wspólnego z egoistycznym pragnieniem „posiadania” drugiej osoby. Prawdziwa miłość wolna jest od zazdrości i egoizmu. Prawdziwa miłość wyraża się w służbie, w byciu dla... drugiej osoby.

Panie Jezu naucz mnie tak kochać innych, jak Ty mnie umiłowałeś, oddając za mnie życie na drzewie krzyża.

Stacja XIII

Pan Jezus zdjęty z krzyża

Widok bliskiej osoby, która przeszła straszna mękę musi być okropny. Ten widok z pewnością przeszył bólem serce Maryi, kiedy zdejmowano z krzyża ciało Jej Syna. Ona jednak nie rozpacza, nie wyrzuca Bogu tego co się stało.

Panie Jezu, pomóż mi nawet w najtrudniejszych momentach mojego życia nie tracić nadziei i nie popadać w rozpacz.

Stacja XIV

Pan Jezus złożony do grobu

Grób. Tu spotyka się śmierć i życie. Po Wielkim Piątku przyjdzie czas na Niedzielę Zmartwychwstania. Tak jest i w naszym życiu. Po trudach i cierpieniach przyjdzie radość i pokój. Krzyż ma nas zahartować, wzmocnić naszą duszę. Kiedy jednak to się już dokona zawsze przychodzi chwała zwycięstwa, który przynosi Zwycięzca śmierci, piekła i szatana.

 

Zakończenie

Panie Jezu, przeszedłem wraz z Tobą kolejne stacje Drogi Krzyżowej. Już za chwilę wrócę do domu, włączę telewizor, może komputer. Wierzę jednak, że coś się zmieniło we mnie. Wierzę, że teraz będę silniejszy. Wierzę, że Ty jesteś ze mną, mój Zbawicielu! Amen


-----------------


Droga krzyżowa wg Romano Guardini


Stacja I - Jezus na śmierć skazany


Jezus stoi przed sądem. Oskarżają Go kłamcy. Sędzią jest człowiek bez charakteru. Proces urąga wszelkiemu prawu. Sąd ten ogłasza Pana winnym ciężkiej zbrodni. Kara jest haniebną i straszną zarazem. A Jezus wie, jak czyste były zawsze Jego intencje: jak ukochał lud i jak się wyniszczył dla jego zbawienia. Straszna niesprawiedliwość i lekkomyślność tego wyroku musiała wstrząsnąć sercem Pana do głębi. Jakby buntowało się poczucie mojej sprawiedliwości, gdyby mi ktoś chciał nałożyć niesprawiedliwą karę! Jak bronię się przed nieszczęściem, gdy mniemam, żem na nie - nie zasłużył. A przecież wiem, jak wiele już przewiniłem. O, jakimże bólem aż do wnętrza przenikać musi Pana ta nędzna komedia sądu! Ale On milczy. Przyjmuje wyrok z poddaniem się, ponieważ w tym leży najświętsza wola Ojca, ponieważ chodzi tu o nasze zbawienie. Ale i wszystko, co teraz nastąpi, wypełnione będzie całkowicie żółcią goryczy, jako niesprawiedliwe i niezasłużone.

Panie, Tyś poszedł pierwszy i ukazałeś mi drogę. Naucz mnie teraz postępować za Tobą, kiedy przyjdzie i na mnie podobna godzina. Jeśli muszę słuchać rozkazu lub nagany w ostrym tonie, objaw mi, ile w nich jest słuszności, a pozwól zapomnieć o tym, co niesłuszne. Jeśli jakiś obowiązek wydaje mi się nie do zniesienia, chcę w nim widzieć wolę Ojca i być Mu posłusznym. Kiedy przyjdą cierpienia, a ja uważam je za niezasłużone, wtedy naucz me serce poddać się Woli Ojca tak, jak Ty to uczyniłeś. Kiedy wreszcie spotka mnie jawna niesprawiedliwość, niech Twa łaska pomoże mi zamilknąć zupełnie i usprawiedliwienie swoje pozostawić Ojcu.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja II - Jezus bierze krzyż na ramiona swoje

Wyrok zapadł. Jezus przyjął go w milczeniu. Przynoszą teraz krzyż. Skazaniec ma go sam ponieść na miejsce stracenia. Pan bierze na siebie narzędzie tortury. Nie pozwala bezmyślnie, aby Mu je włożono na barki, ale sam zdecydowanie ujmuje. Nie jest to żadna mglista egzaltacja. To, co teraz nastąpi, jasno i wyraziście stoi w całej swej grozie przed duszą Jezusa. Nie łudzi się On w niczym. Ale i to, co Go przynagla nie jest także odwagą rozpaczy. Wewnętrznie jest Pan całkowicie wolnym i pozbawionym wszelkiego lęku. W krzyżu widzi zlecenie Ojca i nasze zbawienie, i pożąda go ze wszystkich sił swego serca. Przez to dusza Jego niezmącona jest i opanowana. Wychodzi naprzeciw krzyża i świadomie go chwyta w ramiona.

O Panie, co innego jest mówić w dobrej godzinie: „Jestem gotów na wszystko, czego żąda Bóg" - a co innego być naprawdę gotowym, kiedy zjawi się krzyż. Wtedy serce staje się słabe i bojaźliwe i człowiek zapomina o wszelkiej gotowości do dobrego. Pomóż mi więc, bym wytrwał, gdy przyjdzie ta chwila. Niech przyjdzie kiedykolwiek; pragnę być gotowym. Uczyń mię silnym i wielkodusznym, abym nie narzekał i nie wzdragał się przed tym, co przyjść musi. Chcę odważnie na to spojrzeć i rozpoznać w tym wezwaniu Ojca. Daj mi ufność, aby i to cierpienie posłużyło ku dobremu i umocnij mnie, abym je z poddaniem przyjął. Jeśli to się uda, pokonane zostanie przez to samo już wiele z jego goryczy.

Stacja III - Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem

Całą noc pozbawiony był snu, a od wczoraj nie miał niczego w ustach. Wleczono Go od jednej władzy do drugiej. Osłabiły Go bóle i utrata krwi. Torturowała Go wszelkiego rodzaju podłość ludzka. Pan jest straszliwie znużony. Krzyż za ciężki jest dla Niego; brzemię przerasta Jego siły. Drżąc w kolanach, dźwiga -je kawał drogi, aż potknąwszy się o kamień albo potrącony przez kogoś z tłumu - upada. Jak brutalni są ludzie w takich chwilach! Na leżącego na ziemi, jak grad padają zelżywości, drwiny i razy. Przemógłszy się, powstaje Jezus z ziemi, wkłada z trudem krzyż na poranione barki i idzie dalej.

Panie, krzyż jest za ciężki dla Ciebie, a Jednak Ty go niesiesz, ponieważ tak chce tego Ojciec - dla nas. Brzemię jego przerasta Twe siły, a jednak nie odrzucasz go. Upadasz, ale podnosisz się znowu i niesiesz go dalej. Naucz mnie rozumieć, iż każde prawdziwe cierpienie musi się wydać kiedyś albo pod jakimś względem barkom naszym za ciężkie, bo nie dla cierpienia, ale szczęścia jesteśmy stworzeni. Każdy krzyż wydaje się kiedyś przechodzić siły. Zawsze zjawi się ostatecznie zmęczone, pełne trwogi słowo: ,,już więcej nie mogę!". Panie, przez siłę Twej cierpliwości i miłości pomóż mi w takiej godzinie, abym nie zwątpił. Ty wiesz, jak ciężko krzyż może przytłoczyć! Nie dziwisz się nam, jeśli słabniemy i pomagasz nam powstać znowu. Odnów mnie w cierpliwości, napełń mą duszę swą silą. Wtedy powstanie ona znowu, podejmie swój ciężar i pójdzie dalej.

Stacja IV - Jezus spotyka Matkę swoją

Musiała zapewne czekać na jakimś skrzyżowaniu ulic i teraz przystępuje do pochodu. Matka i Syn. Nie mówią nic. Cóż mają mówić? Są oboje zupełnie samotni, sami w świecie, pomimo dzikiego tłumu wokoło, - oko w oko, serce w sercu. Ile miłości i bólu przesyłają sobie wzajemnie ich spojrzenia i dusze, o tym wie tylko sam Bóg! Chcesz rozważyć przez chwilę, jaka była jej dusza? Pełna siły, pełna delikatności i głębi - miłość sama. A .gdyby to było możliwe, żeby matki w otępieniu i płytkości ludzkiego serca znajdowały obronę przed bólem - Ona wybrana spośród wszystkich, najbliższa Bogu, takiego ukojenia nie miała. Ją przeniknęło to do ostatecznych głębi. Była to długa, choć pozornie krótka chwila. I oto spojrzenie Pana mówi: ,,Matko-, tak być musi, tego chce Ojciec". - „Tak. Dziecię, Ojciec chce tego i Ty chcesz - tak więc niech się stanie!"

O, Panie, ukochany Panie, to ja winny jestem tej Twojej goryczy! Dla mnie odszedłeś od Matki! Niech ta ofiara, o Panie, nie będzie dla mnie stracona. Wzbudź we mnie gotowość na nią, kiedy Bóg mię powoła, a serce będzie uwikłane przez ludzi. Naucz mnie przezwyciężać bojaźń ludzką, kiedy ta zechce mi przeszkodzić wyznawać Ciebie, naucz mnie otrząsnąć ze siebie wzgląd ludzki, jeśli zechce mnie odwieść od spełnienia obowiązku. Naucz mnie być silniejszym niż miłość ludzka, chociażby była nie wiadomo jak wielka i czysta, skoro tylko znajdę się w niebezpieczeństwie sprzeniewierzenia się Tobie. Ale, o Panie, naucz mnie czynić to tak, jak Ty uczyniłeś: w miłości. Nie szorstko, nie bezwzględnie, ale łagodnie i delikatnie. I jestem pewien, że jeśli miłości ból zadać muszę ze względu na Ciebie, ona spotęguje się w Tobie. A co straci dla Ciebie, tysiąckroć w Tobie odzyska.

Stacja V - Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

Na krótkie mgnienie oka objęło Pana ciepło rodzinnego domu, miłość Matki. Ale oto musi je opuścić. Z podwójną goryczą odczuwa teraz surowość otoczenia; podwójnie ciąży Mu krzyż. Jest osamotniony. Ci, którzy Go miłują, są bezsilni; ci, którzy mogliby pomóc, nie chcą tego uczynić! Kiedy żołnierze widzą, że siły odmawiają Mu posłuszeństwa, zatrzymują wieśniaka imieniem Szymon, wracającego z pola do domu; on ma pomóc w dźwiganiu krzyża. Ale nie chce. Jest zmęczony, głodny, chce iść do domu, chce jeść i spać. Cóż ma się dręczyć dla jakiegoś wichrzyciela? Broni się, muszą go zniewolić. Więc rozgniewany, oburzony ujmuje krzyż. Co to będzie za pomoc? Jezus jest całkiem samotny, zupełnie sani w tym straszliwym położeniu. Tylko" Ojciec jest przy nim.

Panie, tak wielu ludziom pomogłeś, a teraz wszyscy Cię opuścili. A Ty trwasz dalej - dla mnie, aby Drogą mi być i Mocą. Pragnę zatem wspomnieć na Szymona z Cyreny, jeśli się kiedy znajdę sam wśród cierpienia. Jakże często czuje się człowiek opuszczonym w chwili udręki. Sam ze swym bólem, a znikąd pomocy; sam w cierpieniu ducha, a inni tego nie rozumieją. I kiedy przyjdzie do nich ze swoją biedą, oblicze ich mówi wyraźnie, jak bardzo jest im niewygodny. Miny i słowa mówią:
„I cóż nas to obchodzi?"

O, Panie, bądź przy mnie w takich chwilach. Pomóż mi, abym dał sobie radę z tą samotnością i nie zwątpił. Nie powinienem zaraz biec do drugich, powinienem się uczyć dobrowolnie, z Tobą samym, wytrwać. A jeśli mi jeszcze stanie jasno przed oczyma to, że w istocie każdy ze swoją biedą jest samotny i sam z nią musi się uporać, że ostatecznie żaden człowiek nie może drugiemu pomóc, wtedy daj mi odczuć, że jesteś przy mnie. Pozwól mi uświadomić sobie, że jesteś wierny i że nie opuścisz mnie nigdy.

Stacja VI - Weronika ociera twarz Jezusowi

Pan jest zupełnie opuszczony. Dokoła tylko nieczułość, wrogi nastrój, okrucieństwo. Jest wyczerpany pragnieniem i bólem, znużony do ostatnich granic na ciele i duchu. Krzyż przygniata przerażająco. Wydaje Mu się, jak gdyby miał zemdleć i często kołysze Mu się wszystko przed oczyma. Kto inny szedłby dalej w zupełnej rozpaczy, nie zwracając na nic uwagi. Dla zbliżającej się z- chustą Weroniki nie miałby nawet spojrzenia. Słaniając się, minąłby ją ślepy i głuchy. Natomiast Jezus dyszy ciężko pod krzyżem, a jednak serce Jego jest tak wrażliwe i delikatne, że potrafi ją ocenić i w boski sposób za to się wywdzięczyć. Ociera Swe oblicze, a kiedy oddaje chustę, ta okazuje na sobie ślady świętych Jego rysów.

O, Panie, jakiejże siły pełne jest Twe serce, a jakie delikatne! Ty, królewska duszo, szlachetny ponad wszelkie szlachectwo, wolny ponad wszystkich. Tyś sam jeden wolny pomiędzy nami, niewolnikami życia i cierpienia! Uczyń i mnie też wolnym! Kiedy stoję pogrążony w cierpieniu i chcę być ślepym i obojętnym dla ludzi wokół siebie, zachowaj jasność mego oka i wolność serca od samolubstwa, które właśnie cierpiącego tak łatwo ogarnia. Pomóż mi, abym nie myślał ciągle o sobie samym. Nie mam prawa niczego wymagać, ani być ciężarem dla innych, ani mącić cudzej radości dlatego, że jest mi ciężko. Naucz mię dostrzec każdą drobną przysługę miłości, naucz mię ocenić ją i być za nią wdzięcznym. Tak, muszę się nauczyć być pożytecznym dla innych, bo człowiek najłatwiej zwycięża swoje cierpienia wtedy, kiedy przechodzi nad sobą do porządku, a pomaga innym. Ty mnie naucz myśleć o nich i rozumieć ich. Pokaż mi, jak mogę zyskać ich zaufanie, jak mogę im rzec dobre słowo, pocieszyć, podźwignąć i pomóc.

Stacja VII - Jezus po raz drugi upada pod krzyżem

Źle pomagał Szymon z Cyreny; ostatecznie uwolnił się z tego prawdopodobnie zupełnie. Jezus jest znowu sam pomiędzy bezlitosnym tłumem. Musiał odejść od swej Matki; uczniowie Jego uciekli; garstka wiernych jest bezsilna w olbrzymiej masie. Nikt nie pomaga Mu w Jego biedzie. A krzyż ciąży tak bardzo; ale jeszcze bardziej przygniata Jego duszę cała ta niewdzięczność wokoło. Z najczystszą miłością głosił im Królestwo Boże. Może niejeden z tych, których niegdyś uzdrowił, albo nakarmił na pustkowiu, jest tu obecny. A teraz srożą się przeciw Niemu, jak gdyby był ich najzaciętszym wrogiem. Oto właśnie przyczyny, że po raz drugi pada na ziemię. Właśnie przez to samo, co Mu wyrządzają, On ich zbawi! I oto powstaje z trudem po raz drugi i idzie dalej.
 

Panie, daj, abym mógł pojąć, jak wielką jest rzeczą cierpieć za innych! Wszystkie Twe bóle mają ukrytą słodycz, bo Ty wiesz, że z nich wypływa błogosławieństwo i zbawienie dla nas. Czy nie mogę i ja mieć takiego samego usposobienia? Czy nie mogę tego, co mnie uciska znosić dla innych? Moich trosk, moich trudów, moich bólów, czyż nie mogę w połączeniu z Twymi zbawczymi cierpieniami zanieść w ofierze Niebieskiemu Ojcu? Za wszystkich, którzy mi są drodzy, za męża, żonę, dzieci, rodziców, rodzeństwo... Za wszystką nędzę na dalekim świecie...' Za wszystko, co wielkie, czyste, święte, a co znajduje się w niebezpieczeństwie... Za wielu, którzy błądzą, którzy są w grzechach, którzy się zagubili... Obym to pojął do głębi, że moje cierpienie stanie się błogosławieństwem dla innych! Ze ma ono udział w mocy cierpień Zbawiciela. Ściąga łaskę Boga na innych i pomaga tam, gdzie nic już pomóc nie może. Tak, wtedy cierpienie byłoby zaiste pokonane! Zostałoby przełamane w swej najgłębszej istocie i zamiast sarkać miałbym wśród cierpień radość w sercu, iż jestem pomocnikiem Boga samego w dziele miłości i zbawienia. Panie, błagam Cię z całego serca, daj mi to zrozumienie! Rozprzestrzeń mię wielkodusznie, abym .pojął tę niewypowiedzianie wielką prawdę i udziel mi daru miłości, abym ją praktykował.

Stacja VIII - Jezus pociesza płaczące niewiasty

I ta stacja objawia cud wielkoduszności Jezusa... Pomyślę, jak czuje się On w tej chwili... Głowa umęczona cierniami, ciało poszarpane przez głębokie rany, dręczone gryzącym potem... Upada już prawie pod ciężarem krzyża... Wokoło tylko nienawiść i szyderstwo, a przed Nim straszliwy koniec... Gdybym ja był w tak strasznym położeniu, a przyszliby ludzie z wielkim lamentem, użalając się nade mną wielu słowami i płacząc - czyż nie porwałoby mnie szalone zniecierpliwienie? Dusza Jezusa jednak ulega mu i nie traci panowania nad sobą. I chociaż wszystko w Nim drży od bólu, rozmawia spokojnie i mężnie z niewiastami i spełnia swe posłannictwo: poucza i naprowadza na właściwą drogę. Każdy miewa chwile, w których przygniatają go ciężkie cierpienia i wszystko w nim drży pod ich naciskiem. Nerwy odmawiają posłuszeństwa i z trudem tylko można je powściągnąć, aby nie wybuchły. Udręka jest podwójna, kiedy go otoczenie męczy wtedy bezdusznym, nierozsądnym obejściem. Jeśli ze mną kiedyś tak się stanie, wtedy pomóż mi, Panie, pozostać spokojnym. Siłą Twej cierpliwości chcę umocnić siebie!

Chcę być dobrotliwym w zetknięciu się z innymi, choćby byli głupi i gruboskórni. Chcę dalej wykonywać swą pracę, dalej- spełniać swe powołanie nawet wtedy, kiedy źle bardzo jest mi na duchu.

Stacja IX - Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem

Wkrótce po drugim upadku załamuje się Jezus po raz trzeci. I cóż mamy powiedzieć wobec takiego męczeństwa? Czyż powtarzać tylko słowa? Wszelkie słowa są tutaj puste. Spróbuj wczuć się w to, co On odczuwa. Jak śmiertelnie jest zmęczony i co to znaczy upadać po raz trzeci pod takim ciężarem i wśród takiego otoczenia! Jezus jest już u kresu sił. Mimo to zrywa się raz jeszcze i niesie krzyż aż do celu. Tam jednak oczekuje' Go nie wybawienie, ale straszliwa śmierć.

O Jezu, Mocarzu, Ty jesteś we mnie, a ja w Tobie. Z Tobą muszę się zdobyć na wytrwanie w cierpieniu, nawet kiedy sądzę, że więcej już nie zniosę. Z Tobą muszę się zdobyć na wypełnienie obowiązku, nawet choćby był najcięższy. Ty pomóż, abym w ucisku nie stracił serca, abym obowiązku swego nie odbieżał. A kiedy wyczerpany upadnę, pomóż mi powstać znowu. Trzy razy upadłeś i powstałeś trzy razy. Naucz mnie pojąć, o Panie, że nie wymagasz tego, abyśmy nigdy nie byli słabi, ale domagasz się, abyśmy ciągle powstawali. Daj mi zrozumieć, że całe nasze ziemskie życie jest ciągle nowym powstawaniem, ciągłym rozpoczynaniem. od nowa.

Stacja X - Jezus z szat obnażony

Wszystko Mu zabrali: Jego wolność, Jego przyjaciół, Jego działalność. Teraz zabierają jeszcze część Jego ciała. Obnażony z szat, wydany zostaje na pastwę hańby. Każdy bezczelny człowiek może Go oglądać i wyszydzać. Wszyscy, którzy Go niegdyś czcili jako wielkiego Proroka, wysławiali jako Mesjasza, wszyscy przyjaciele, obcy,. cały lud -widzą Go w Jego poniżeniu. Silna jest dusza Jezusa, głęboka, niewymownie szlachetna i delikatna; przedziwnie subtelne i czujne jest' Jego poczucie własnej godności i żarem płomieni pali Go obecna hańba. Ale On trwa przy woli Bożej nieugięcie i wszystko wytrzymuje.

Przypomnij mi, o Panie, tę gorzką godzinę, jeśli kiedyś będzie chodziło o moją cześć. Jeśli ktoś nie doceni moich zmysłów i podsunie mi nieprawdziwe motywy postępowania. Jeśli mnie oczernią, jeśli zaczepią moje dobre imię. Jeśli nawet ci mnie nie zrozumieją, .którzy stoją blisko mnie i powinni wiedzieć, co myślę. Wycierpiałeś dla mnie niewypowiedzianą wprost hańbę. Przez tę ofiarę uczyń mnie silnym w takiej godzinie. Bóg zna prawdę, to będzie moim oparciem. Pomyślę, że moja cześć jest w Jego pieczy i że On usprawiedliwi mnie w stosownym czasie. Nie dozwól mi być niecierpliwym, nie dozwól, abym oddawał wet za wet, abym sądził albo nawet podejrzewał tego, który zaczepił moją cześć. Pomóż mi pozostać sprawiedliwym i spokojnie zaufać Tobie.

Stacja XI - Jezus do krzyża przybity

To, co się teraz dzieje, jest tak straszne, że chciałoby się uciec, aby na to nie patrzeć: Jak przybijają Go i podnoszą krzyż.. - O Panie mój i Zbawco! - Ale ja nie mam prawa uciec, ja muszę tu pozostać. On cierpi dla mnie. Przez drogę mógł Jezus przynajmniej jeszcze iść, mógł się poruszać, wysilać. Teraz wszystko ustało. Teraz nie może czynić niczego więcej jak tylko zwisać i wytrwać w cierpieniu. Ból w przebitych członkach, w -głowie i we wszystkich głębokich ranach staje się coraz bardziej palący, coraz bardziej dręczy pragnienie, coraz cięższa jest trwoga i uciśnienie serca. I nie może sobie sam pomóc, nie może się poruszyć; nie może niczego uczynić, tylko cierpieć i odczuwać, jak zbliża się śmierć. A ci ludzie wokoło? Diabelska nienawiść i szyderstwo wrogów! Brutalność pospólstwa! O Panie, przebacz mi, grzesznikowi! To ja winienem całej Tej tortury! Nie dopuść, żeby Twa męka była dla mnie stracona. Uczyń, aby boska jej siła i cierpliwość ożyła we mnie.

Dla każdego przychodzi kiedyś godzina, w której już niczego więcej nie może uczynić, w której czci swej pomóc nie może, ani bólów swoich złagodzić, ani znaleźć żadnego wyjęcia dla swojej biedy. Przede wszystkim będzie tak w ostatniej chorobie, kiedy się wie, że nadchodzi koniec, że lekarz niczego już więcej nie dokaże. Wtedy każdy jest przybity do łoża boleści i nie może sobie pomóc. Może tylko jedno: serce i wolę skupić w Bogu. Mocno, jak najmocniej przywrzeć do woli Ojca, cicho wytrwać i powierzyć Mu w zupełności dobry lub gorzki koniec. Kiedy -przychodzi taka godzina, wtedy jesteś przy mnie o Panie - wiem o tym. Wtedy moc Twego krzyża jest we mnie i umacnia mnie.

Stacja XII - Jezus umiera na krzyżu

Jezus cierpi przez trzy godziny. Pod krzyżem stoi Jego Matka i najbardziej umiłowany przyjaciel. Oto Syn Twój, mówi do Niej. I Oto Matka Twoja - do Jana. Jak gdyby chciał od siebie odsunąć miłość tych obojga ludzi, która Go otaczała. Chce być sam. Wziął na siebie naszą winę, sani chce z nią w naszym imieniu stanąć przed Trybunałem Wiecznej Sprawiedliwości. Nikt nie ma Mu pomagać. Całkowicie samotny dokonywa tej straszliwej sprawy z Bogiem. Co zaszło w duszy Jezusa w tej chwili, tego nie wie żaden człowiek. Naraz woła: Boże mój. Boże mój, czemuś mnie opuścił? Nikt nie przejrzy tajemnicy, jak Syn Boży może być opuszczony przez Boga. Tylko to możemy sobie powiedzieć: Dotąd Serce Jego odczuwało bliskość Boga jako pociechę i oparcie, teraz opuszcza Go i to. Zupełnie samotny, opuszczony przez wszystkich, sam stoi z naszą winą wobec Sprawiedliwości Bożej. Nikt nie zgłębi tego, co to znaczy. Jedno Go tylko trzyma: Jego niezachwiana wierność posłannictwu od Ojca i niepojęta miłość ku nam. W tej miłości wyniszcza się, aż się wszystko wypełni. Wykonało się.

Oto uwielbiam nieskończoną Sprawiedliwość Bożą, przed którą stoję jako grzesznik. I Ciebie mego Zbawcę, który zastąpiłeś mię przed Boskim Trybunałem. Panie, Tyś mnie wybawił, za to dzięki Ci składam z głębi serca. Tyś mi też wskazał, jak mam znosić własne cierpienie i jak mogę je pokonać przez miłość. Znieść mogę je tylko wtedy, jeśli przyjmę je z ręki Ojca, jak Ty. Jeśli zaufam Ojcu i nie opuszczę Go. Wtedy pozostanę silnym, nawet gdyby mię wszystko opuściło. I pokonać je mogę tylko wtedy, kiedy uczynię je błogosławieństwem dla innych, tak jak Ty to uczyniłeś. Jeśli je zniosę i ofiaruję Ojcu za moich umiłowanych, za wszystkich, którym chcę pomóc. Wtedy weźmie ono udział we Wszechmocy Twego cierpienia; sprowadzi łaskę Ojca i pomoże nawet tam, gdzie nic już pomóc nie zdoła. A wtedy i ja zyskuję, bo wiem, że to co cierpię, nie jest bezowocne, ale przynosi błogosławieństwo innym. A jeśli zdarzy się kiedyś ze mną tak, że nie będę mógł nic więcej zdziałać i będę się czuł zbytecznym na świecie, wtedy po prawdzie mogę uczynić rzecz najwyższą: cicho i ofiarnie w zjednoczeniu z Tobą oddać za innych moje cierpienia, moją bezsiłę, nawet moją śmierć. Panie, tylko tak dokonywa się to, czego żadna mądrość ludzka, żadna siła i żadne dobro świata nie jest zdolne dokonać: Jedynie tak można naprawdę pokonać cierpienie i śmierć.

Stacja XIII - Jezus z krzyża zdjęty

Pan skończył cierpieć. Jest martwy. Cudowne dzieło Boga, to kwitnące życie pełne wszelakiej siły i wszelakiego bogactwa, pełne mocy i delikatności, zniszczone jest doszczętnie. Po ludzku mówiąc, Jezus miał jeszcze życie przed sobą. Co byłby jeszcze stworzył, czego nauczył, co zdziałał i komu pomógł, jakaż boska pełnia życia wykwitła by jeszcze z Niego, gdyby przeszedł całe lata ludzkie. A oto teraz wszystko zdeptane. Ale to właśnie jest „głupstwo krzyża". „Ziarno musiało obumrzeć" na to, żeby powstało z niego najwyższe życie, a ci którzy je wdeptywali w ziemię, stali się bezwolnie siewcami zbawienia.

Panie, oto jest odpowiedź na dręczące pytanie: Po co cierpienie? Dlaczego koniecznie cierpieć, kiedy wszystko woła o szczęście i twórczość? Po co śmierć? Dlaczego trzeba odejść, kiedy się jeszcze nie przeżyło całego życia? Dlaczego trzeba oddać to, co jest tak drogie? I tu pryska cała ludzka mądrość. Tylko w krzyżu jest odpowiedź: „ziarno nie wydaje owocu, dopóki nie obumrze w ziemi". Wszelkie nasze cierpienie, nasza ofiara i śmierć jest siewem niebieskim. Jeśli zjednoczeni jesteśmy z wolą boską, wtedy powstaje stąd nowe życie dla nas i dla innych. Tak chcę wierzyć, tak zaufać i trwać przy Bogu, ażeby też i moje życie, moje cierpienie i śmierć przyniosły wieczny owoc.

Stacja XIV - Jezus do grobu złożony

Owijają ciało Pana w lniane płótna i składają w grobie Józefa z Arymatei. Potem zamykają otwór ciężką płytą i smutni odchodzą do domu. Wszystko ucichło. Oddychamy z ulgą, iż straszliwa męka jest wreszcie poza nami. Głęboki spokój położył się wokół samotnego grobu. Jest to spokój wypełnienia. Ten, który tam spoczywa, z boską wiernością doprowadził do końca wszystko, co Ojciec Mu polecił, a teraz odpoczywa, dokonawszy dzieła. I oto zdaje się nam, jak gdyby już przebłyskiwała nadchodząca wspaniałość Wielkiej Nocy wokół cichego miejsca. Uczniowie co prawda tego nie odczuwają. Dla nich przepadła wszelka nadzieja. Dla nich cierpienie i śmierć Wielkiego Piątku wydaje się końcem. Ale i im zjawi się wkrótce Pan, promieniujący siłą i światłem, a oni rozpoznają „jako Mesjasz to wszystko wycierpieć musiał, aby wejść do chwały Swojej" i że Jego śmierć była zapłatą za nasze życie.

To jest „wesołą nowiną", o Panie, którą wszystkim przyniosłeś, że po każdym Wielkim Piątku przychodzi Wielkanoc, że wszelkie cierpienie jest źródłem błogosławieństwa i nawet śmierć sama jest posiewem nowego życia dla tego, który jest zjednoczony z Tobą. Pozwól mi to zrozumieć. Spraw, aby to przeświadczenie ożyło we mnie, kiedy przyjdą ciemne godziny. Wtedy przekonam się, że w ten sposób mogę nie tylko cierpienie znieść, ale je pokonać. W Tobie poczuję się na siłach, by sprostać temu: odczuję, jak z każdej przebrniętej ciemności promienieje blask światła Wielkiej Nocy. Zrozumiem wreszcie i to, że kto tak z Tobą żyje i cierpi, ten nawet wśród goryczy ma udział w Twoim pokoju.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Tekst: Romano Guardini, „Droga Krzyżowa Pana naszego i Zbawiciela"
Obrazy Stacji Drogi Krzyżowej (Jasna Góra) : Jerzy-Duda Gracz